Case study: wzrost zapytań po wdrożeniu certyfikatu wiarygodności – analiza krok po kroku

5 stycznia, 2026Autor: admin0

Wzrost liczby zapytań ofertowych rzadko bywa efektem jednego przycisku czy jednego banera. Częściej wynika z połączenia wielu drobnych sygnałów, które razem skracają dystans między „oglądam” a „kontaktuję się”. Certyfikat wiarygodności jest właśnie takim sygnałem: działa szybko, bo odpowiada na podstawową potrzebę klienta, czyli bezpieczeństwo decyzji.

Poniżej znajduje się praktyczne case study oparte na danych z analityki webowej i CRM, pokazujące, jak wdrożenie certyfikatu wiarygodności przełożyło się na wzrost liczby zapytań, oraz jak ten efekt policzyć w sposób możliwie odporny na sezonowość i inne zmiany marketingowe.

Założenia case study i punkt wyjścia

Analizowany przypadek dotyczy firmy usługowej (B2B/B2C), która pozyskuje leady głównie przez stronę WWW: formularz kontaktowy, prośbę o wycenę oraz połączenia telefoniczne inicjowane z witryny. W połowie 2024 roku wdrożono certyfikat wiarygodności i rozpoczęto jego ekspozycję w kluczowych miejscach na stronie oraz w komunikacji handlowej.

Wynik, który zainteresował zespół, był prosty do zauważenia: po wdrożeniu certyfikatu zaczęło wpadać wyraźnie więcej zapytań. Trudniejsza część zaczęła się później, gdy pojawiło się pytanie, ile z tego wzrostu wynika z samego certyfikatu, a ile z równoległych działań.

Co dokładnie uznano za „zapy­tanie”

Żeby nie mieszać miar, ustalono jedną definicję „zapy­tania” na potrzeby analizy. Wliczano:

  • formularze kontaktowe i wyceny,
  • kliknięcia w elementy „zadzwoń” (call tracking),
  • leady z przejść z profilu firmy w katalogu (jeśli firma była tam prezentowana).

To ważne, bo częstym błędem jest porównywanie „kontaktów” liczonych inaczej w kolejnych miesiącach.

Dane przed i po wdrożeniu: co pokazały liczby

W ujęciu miesięcznym porównano trzy miesiące przed wdrożeniem z trzema miesiącami po wdrożeniu (przy zachowaniu porównywalnych warunków kampanii i budżetów). Średnia liczba zapytań wzrosła z ok. 150 do ok. 240 miesięcznie, czyli o ok. 60%. Równolegle sprawdzono ujęcie kwartalne (dla kontroli szumu w danych): Q2 2024 ok. 450 zapytań vs Q4 2024 ok. 730.

Poniższa tabela pokazuje zestawienie w prostym ujęciu „przed–po”:

Okres Średnia liczba zapytań (miesięcznie) Wzrost (%)
I–III 2024 (przed certyfikatem) 150
VII–IX 2024 (po certyfikacie) 240 +60%

Źródło: analiza wewnętrznych danych firmy (GA4, CRM), liczba zapytań ofertowych przed i po wdrożeniu.

W badaniach dotyczących tzw. trust badges widać, że znaki zaufania potrafią podnieść konwersję o kilkanaście procent (np. opisywane testy A/B i analizy CRO: growett.com, conversionteam.com). W tym case study sama liczba zapytań urosła mocniej, co zwykle oznacza, że certyfikat zadziałał w połączeniu z dobrą ekspozycją i z już istniejącym ruchem na stronie.

Jedno zdanie, które porządkuje oczekiwania: certyfikat nie „tworzy” popytu, tylko usuwa blokadę przed kontaktem.

Metodologia analizy krok po kroku (praktyczny schemat)

Najbardziej wiarygodny obraz daje połączenie danych z kilku źródeł: GA4, CRM, call trackingu i statystyk profilu firmy w katalogu. W praktyce dobrze działa prosty proces, który można powtórzyć w każdej firmie.

  1. Ustalenie KPI i definicji leadu: spisanie, co liczymy jako zapytanie oraz które kanały mają je dowozić (WWW, telefon, katalog, e-mail).
  2. Konfiguracja pomiaru w GA4: zdarzenia formularzy, kliknięć w telefon/e-mail, cele i wartości, jeśli są.
  3. Porządek w źródłach leadów w CRM: jednolite pola „źródło”, „kampania”, „medium” oraz daty pierwszego kontaktu.
  4. Oznaczenie momentu wdrożenia: data publikacji certyfikatu na stronie i w materiałach, najlepiej z notatką, gdzie dokładnie go pokazano.
  5. Porównanie okresów i kontrola sezonowości: zestawienie miesięcy i kwartałów, a tam gdzie to możliwe także porównanie rok do roku.
  6. Ocena jakości leadów: nie tylko wolumen, ale też odsetek leadów „do oferty”, średnia wartość koszyka/projektu, długość cyklu sprzedaży.
  7. Test kontrolny (A/B lub quasi A/B): jeśli technicznie możliwe, rotacja wariantu strony z certyfikatem i bez niego; jeśli nie, porównanie stron/landingów, gdzie certyfikat pokazano mocniej vs słabiej.

Ten schemat jest krótki, ale wystarcza, by uniknąć najczęstszej pułapki: przypisania całego wzrostu jednemu elementowi bez sprawdzenia otoczenia.

Co mogło „udawać” efekt certyfikatu i jak to odfiltrowano

Wdrożenie certyfikatu często zbiega się w czasie z innymi zmianami: odświeżeniem strony, nowymi kampaniami, poprawą SEO, czasem zmianą oferty. W analizowanym przypadku sprawdzono, czy ruch na stronie rósł podobnie jak liczba zapytań, oraz czy wzrost był równomierny w kanałach.

Po weryfikacji najczęściej wychodzą trzy grupy czynników, które trzeba potraktować jak kontrolę:

  • Sezonowość: porównanie analogicznych miesięcy lub uśrednienie kwartalne, żeby nie opierać się na „górce” popytu.
  • Zmiany w marketingu płatnym: kontrola budżetów, stawek i kreacji, bo nowa reklama potrafi dać skok leadów niezależnie od certyfikatu.
  • Zmiany na stronie: nowy layout, skrócony formularz, szybsza strona, nowe treści, to wszystko wpływa na konwersję.

Żeby lepiej oddzielić wpływ certyfikatu od reszty, warto patrzeć na wskaźniki „bliżej decyzji”, nie tylko na sesje. Jeśli sesje rosną o 10%, a zapytania o 60%, zwykle oznacza to poprawę zaufania i/lub użyteczności. Certyfikat wiarygodności jest jednym z najsilniejszych „miękkich” bodźców w tym obszarze.

Co zmieniło się w zachowaniu klientów po wdrożeniu

Same liczby to jedno, a zmiana typu zapytań to drugie. W tym case study zauważono, że po wdrożeniu certyfikatu rosła nie tylko liczba kontaktów, ale też udział zapytań bardziej „konkretnych”: z większą gotowością do rozmowy o terminach, warunkach i zakresie współpracy.

W rozmowach sprzedażowych częściej pojawiały się też pytania o formalne aspekty współpracy, co jest typowe dla klientów firmowych i działów zakupów. To spójne z obserwacjami rynkowymi, że certyfikaty rzetelności zmniejszają obawy kontrahentów i wspierają decyzję o wejściu w relację biznesową (opisywane m.in. w materiałach prasowych: pro.rp.pl, rp.pl).

W praktyce certyfikat działa jak „skrót poznawczy”: klient nie musi od zera weryfikować, czy firma jest realna, rzetelna i akceptowalna jako partner. Jeśli ma to potwierdzone w prostym komunikacie, łatwiej robi kolejny krok.

Jak pokazać certyfikat, żeby realnie pracował na konwersję

Sam fakt posiadania certyfikatu nie wystarcza, jeśli użytkownik go nie widzi w momentach wahania. Liczy się kontekst: miejsce, czas i spójność komunikatu. Najlepiej działają punkty styku tuż przed wysłaniem formularza oraz tam, gdzie klient porównuje oferty.

Po krótkim audycie ścieżki użytkownika zwykle pojawiają się miejsca, w których ekspozycja daje najlepszy zwrot:

  • w nagłówku lub w pobliżu CTA na stronie głównej,
  • na stronach usług i cennikach,
  • przy formularzu wyceny (obok przycisku wysyłki),
  • w stopce, gdzie użytkownik często szuka danych rejestrowych,
  • w stopce e-mail i w PDF z ofertą.

Taka ekspozycja nie musi być agresywna. Ma być czytelna i prawdziwa.

Jak mierzyć efekt w KPI, nie tylko w „wrażeniu”

W analizie monitorowano kilka wskaźników, bo sam wolumen leadów bywa mylący. Sensowne minimum to:

  • współczynnik konwersji na lead (sesje → zapytania),
  • CTR w miejscach, gdzie certyfikat jest widoczny (np. profil firmy w katalogu, reklamy z informacją o certyfikacie),
  • jakość leadów w CRM (statusy, etap, wygrane sprzedaże),
  • koszt pozyskania zapytania w kanałach płatnych, jeśli były aktywne.

Gdy po wdrożeniu certyfikatu rośnie konwersja, a koszt zapytania spada lub pozostaje stabilny, sygnał jest mocny: zaufanie zaczęło „domykać” ruch, który wcześniej odbijał się od bariery decyzji.

Gdzie w tym wszystkim pasuje program Top Firma

Dla wielu firm barierą nie jest brak jakości, tylko brak formalnego potwierdzenia tej jakości na zewnątrz. Właśnie tutaj sens ma podejście oparte na weryfikacji i spójnej komunikacji.

Program Top Firma, organizowany przez Polska Certyfikacja Przedsiębiorców Sp. z o.o., opiera się na szybkim, bezpłatnym audycie wizerunkowym i dwuetapowej weryfikacji (rejestry publiczne oraz analiza opinii w sieci). Po przyznaniu certyfikatu firma dostaje materiały do wykorzystania w marketingu, a wyróżnione podmioty mogą być publikowane w katalogu, co daje dodatkową widoczność.

W zależności od pakietu dochodzą elementy, które ułatwiają powiązanie „zaufania” z efektami w analityce, na przykład stała wizytówka w katalogu, priorytetowe pozycjonowanie, materiały graficzne do kampanii czy publikacje z linkowaniem. Dla zespołów, które chcą policzyć wpływ certyfikatu, ma to znaczenie, bo pojawia się kolejny mierzalny kanał wejścia oraz punkt styku, który można zestawiać z CRM.

Jeśli celem jest wzrost zapytań, warto od razu zaplanować dwa elementy: ekspozycję certyfikatu na stronie w miejscach decyzji oraz sposób raportowania „przed–po” w GA4 i CRM. Wtedy temat nie kończy się na ładnym znaku, tylko zamienia się w policzalny proces sprzedażowy.

Zostaw swoją odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polska Certyfikacja Przedsiębiorców Sp. z o.o.

Wszystkie prawa zastrzeżone.

Polska Certyfikacja Przedsiębiorców Sp. z o.o.

Wszystkie prawa zastrzeżone.